Obecne czasy są dość trudne dla rodzin z dziećmi, gdzie oboje rodziców pragnie realizować się zawodowo. Problem bezrobocia, umowy ,,zlecenia” zamiast ,,o pracę”, niskie zarobki, niechęć pracodawców wobec zatrudniania kobiet- oto niektóre sprawy, z którymi muszą się zmierzyć nie tylko świeżo upieczeni absolwenci, ale także ci, którzy po wielu latach pracy zostali z niej zwolnieni. Jednak najbardziej aktualną niedogodnością dla tych rodziców, którzy pracują bądź planują podjąć zatrudnienie jest pytanie: co zrobić z dzieckiem? Wynajęcie opiekunki to rozwiązanie, na które nie każdego stać, ponieważ takiej osobie trzeba oddawać bardzo znaczącą część pensji, a bywa, że niania zażąda kwoty większej niż wypłata mamy, czy taty i kompletnie się to nie opłaca. Zapisy do państwowych żłobków i przedszkoli przypominają wyścigi- czasem rodzice stoją na mrozie od świtu, by znaleźć miejsce dla swojego dziecka, po czym są odsyłani ,,z kwitkiem”. Prywatne? Opieka w nich to często także ogromny wydatek, który zwiększony jest absurdalnymi niekiedy dziennymi stawkami za wyżywienie. Skutek tego jest taki, że jedno z rodziców, najczęściej mama, jest zmuszona zrezygnować z pracy na rzecz wychowywania dziecka. Nie każdy ma to szczęście, że może podrzucić malucha mieszkającej blisko babci, czy cioci – większość musi zmierzyć się z tym problemem samemu.
Podpisana ostatnio przez Prezydenta RP tzw. ,,ustawa żłobkowa” zakłada możliwość m. in. organizowania Domowych Przedszkoli. Teoretycznie istniała ona już od jakiegoś czasu, jednak obwarowania i formalności, jakie musiał pokonać każdy, kto pragnął taką miniplacówkę otworzyć, bywały nie do przekroczenia. Teraz ma się to zmienić, dodatkowo żłobki nie będą już ośrodkami opieki zdrowotnej. Ale przyjrzyjmy się sprawie Domowych Przedszkoli...
Pomysł resortu edukacji zakłada, że takie przedszkola będą dofinansowane z samorządów lokalnych, co jest prawdziwą rewolucją- dzięki tym przepisom zaoszczędzą nie tylko rodzice, ale także osoby, które zawodowo zamierzają opiekować się maluchami. W tym celu nie będą musiały one zakładać firmy, wynajmować lokalu spełniającego mnóstwo bezcelowych kryteriów i inwestować w to wyłącznie z ,,własnej kieszeni” – alternatywnym rozwiązaniem będzie wzięcie pod opiekę już trójki maluchów i sprawowanie nad nimi opieki we własnym domu. Oczywiście odpowiednie jednostki będą musiały skontrolować warunki, w jakich będzie się to odbywało- chodzi przecież o bezpieczeństwo i higienę dzieci. Nie bez znaczenia jest także wykształcenie osoby, która takie miniprzedszkole chciałaby prowadzić, co także zostaje poddane odpowiedniej kontroli. Określono także wymiar czasu, kiedy możemy liczyć na opiekę nad dzieckiem- minimum to 3 godziny zajęć dziennie, a tygodniowo- 12 godzin. Podstawa programowa, z której korzystają przedszkola, może być tutaj realizowana w całości bądź częściowo.