Kalendarz ciąży

Rozwój płodu

Zabawy dla dzieci

zabawa dzieci

Co robić, kiedy dziecko dopada nuda? Mając w zanadrzu kilka pomysłów na zabawę, można pośpieszyć dziecku na ratunek.
Gdy dziecko oświadcza, że się nudzi, rodzice nie powinni odesłać go z kwitkiem. Należy podsunąć jakiś pomysł, który niekoniecznie będzie wymagał udziału rodzica w zabawie.
Bawiąc się z dzieckiem już od najwcześniejszych lat rodzice mogą pokazywać różne zastosowanie zabawek – co można zbudować z klocków, jak zrobić tor wyścigowy dla samochodzików, czy zbudowanie domku dla lalek pod stołem.

Aktywne zabawy dla dzieci

Trafianie do celu.
Kartki ze starych gazety należy uformować w kulki, a następnie wyznaczyć cel, do którego dzieci będą musiały trafić kulką. Celem może być postawiony na dywanie duży garnek, wiadro, kartonowe pudło. Celem mogą być też rodzice lub rodzeństwo. To świetny sposób na zabawę i rozładowanie energii.
Skakanie.
Nie stanie się nic złego, jeśli dziecko zamiast na podwórku poskacze w domu. Skakać można z miejsca na miejsce, wykorzystując do tego wzory na dywanie lub porozkładane na podłodze maty antypoślizgowe.
Taniec.
Doskonałym sposobem na rozładowanie rozpierającej kilkuletnie dziecko energii oraz świetną zabawą jest taniec. Rodzice mogą tańczyć razem z dziećmi lub tylko obserwować i zachwycać się popisami maluchów.
Naśladowanie zwierząt.
Zabawa polegająca na naśladowaniu zwierząt to świetny sposób na gimnastykę oraz poszerzenie wiedzy dziecka o zwierzętach. Dziecko może być kotem i wyciągać grzbiet do góry, następnie zamienić się w żabki i skakać jak one.
Tor przeszkód.
Można stworzyć dla dziecka tor przeszkód zbudowany z krzeseł, stołków, pudełek i poduszek. Zadaniem malucha będzie ten tor przeszkód pokonać. Ta zabawa jest ćwiczeniem w sam raz dla małego wiercipięty. Dziecko będzie musiało przeciskać się, pełzać, mijać i przeskakiwać przeszkody.

Ważny jest pomysł

W dzisiejszych czasach rodzice to bardzo często zapracowani, przemęczeni ludzie, którzy jednak, kochając swoje dzieci, pragną uczynić je szczęśliwymi. W tym celu kupują maluchom drogie, reklamowane jako ,,edukacyjne” zabawki czy zapisują na zajęcia rytmiki i angielskiego nawet niemowlaki. Chciałoby się rzec: nie tędy droga. Dziecko, aby mogło rozwijać się fizycznie, intelektualnie i emocjonalnie przede wszystkim potrzebuje mądrej troski, uwagi, poświęconego czasu i chociaż brzmi to banalnie- naszej mowy już od pierwszych chwil życia. Z biegiem czasu do zabawy włączamy różne rekwizyty. I tylko od naszej pomysłowości zależy, czym zajmiemy raczkującego szkraba, potem stawiającego pierwsze kroczki roczniaka, żwawego dwulatka, a potem wszędobylskiego przedszkolaka. Oto nasze propozycje na ciekawe, a przy tym ,,bezkosztowe” zabawy dla dzieci, które mają dużą szansę zachwycić naszą pociechę.
Lekcja muzyki.
Wysyłamy malucha na zajęcia z rytmiki, tymczasem on pewnie byłby szczęśliwszy, mogąc czas ten spędzić w domu z rodzicami (my moglibyśmy w ten sposób sporo zaoszczędzić). Wiele mam i tatusiów nawet nie zdaje sobie sprawy, że większość narzędzi do przeprowadzania tego typu ,,lekcji” kryje się w naszych szafkach i szufladach! Drewniana łyżka i mały garnuszek może nie pozwolą na spokojne poczytanie książki do poobiedniej kawy, ale na jakiś czas z pewnością uradują i zajmą nasze dziecko. Dwu-, trzylatek będzie zachwycony nauką wybijania rytmu ulubionej piosenki (którą możecie razem śpiewać lub choćby słuchać nagrania). Plastikowe pudełko po kremie, a w nim kamyczki- grzechotka gotowa. Kasza lub groch w podłużnej butelce- podobnie. Pamiętajmy tylko o tym, by wszelkie tego typu naczynia były szczelnie zamknięte i oddawajmy się wraz z maluszkiem muzycznej pasji :)
Mydło wszystko umyje.
Zdarza się, że dziecko z niewiadomych przyczyn nie przepada za kąpielą (lęk dziecka przed kąpielą). Jeśli sprawa dotyczy szkraba, który potrafi już samodzielnie siedzieć, możemy spróbować przekonać go, że woda to okazja do świetnej zabawy. Wystarczy kilka pustych plastikowych pudełek i butelka, które posłużą nam do chlapania, przelewania, wylewania o oblewania! Gumowa kaczuszka dryfująca na pokrywce od kremu? Fascynujące, podobnie jak konieczność ratowania jej, gdy tratwa pójdzie na dno. Zanim dziecko w ogóle zorientuje się, że znowu zmusiliśmy je do przeżycia gehenny, jaką jest kąpiel, już będzie umyte i wypłukane, a kto wie, może nawet płaczące z powodu końca wodnej zabawy...
Co pływa, co tonie.
Niezwykle rozwijającą i zajmującą zabawą będzie wysyłanie statków na pełne morze. W tym celu potrzebujemy: sadzawki lub rzeczki w parku, ale wystarczy także średniej wielkości kałuża przed domem (w tym przypadku zalecamy kalosze). Ponadto różnych rozmiarów kamyki, szyszki, patyczki, muszelki, piórka i liście, a więc materiał ogólnodostępny, tani i inspirujący. Jeśli wszytko gotowe, to do dzieła! Po kolei sprawdzamy, który statek popłynie, który stoi w miejscu, który natomiast od razu tonie. Radzimy uprzedzić małego odkrywcę, że to zabawa wyłącznie do praktykowania na świeżym powietrzu, w przeciwnym razie zapragnie rozszerzyć teren eksperymentów o ubikację i nasze telefony komórkowe.
Piaskownica.
To dopiero raj do zabawy! Wraz z promieniami pierwszego wiosennego słońca nie pędźmy do hipermarketu po megazestaw łopatek, foremek i koparek, chociaż jako prezent na Dzień Dziecka od babci jest to podarek jak najbardziej godny zamówienia. Płotki z patyczków, szyszek i kamyków, wieże i autostrady uklepane własnymi (i rodzicielskimi- właśnie wspólna zabawa to największa frajda) rączkami i nogami, a na plaży- nade wszystko zakopywanie poszczególnych części ciała (już półtoraroczny brzdąc doceni uroki tej fantastycznej zabawy) i nagłe, pełne uciechy wydobywanie ich- oto prawdziwe uroki dzieciństwa wśród piasku. Pamiętajmy, że im więcej zabawek, tym więcej powodów do stresu, gdyż zawsze znajdzie się ktoś chętny ,,pożyczyć” ukochaną foremkę naszego dziecka i płacz gotowy.
Lusterko.
Zasady są banalnie proste: my naśladujemy miny (bądź cały układ choreograficzny...) dziecka a ono nasze. Palec na nosku, język na wierzchu, nadęte policzki- najśmieszniej jest gdy udajemy lusterko w przyspieszonym bądź maksymalnie spowolnionym tempie. Gwarantujemy, że już niemowlęta będę zainteresowane dynamicznymi zmianami wyrazu naszej twarzy, a dwulatek pęknie ze śmiechu, gdy nagle mama i tata zaczną wykonywać te same ruchy czy miny, co on. Co ważne, wyłączając wyjątkowe przypadki, kiedy to dziecko domaga się, by mama będąca w dziewiątym miesiącu ciąży naśladowała jego skoki wzwyż, zabawa w lusterko pozwala na względnie statyczną pozycję- to znaczy, że w momencie jej trwania możemy zerkać z telewizor, gazetę lub komputer i maluch nie powinien się obrazić.
W chowanego.
W zależności od wieku naszej pociechy, możemy wybrać którąś z licznych wersji tej radosnej zabawy. "Pierwsze koty za płoty" wyprawić można już z kilkumiesięcznym, marudzącym z nudów dzieckiem. Chowamy twarz, pokazujemy, chowamy, pokazujemy- i tak kilkanaście razy, zawsze opatrując nasze działanie jakimś komentarzem, np. "Akuku!", czy "Tu jestem!". Niektóre dzieci na tym nie poprzestają i same chcą się chować przed mamą czy tatą. Wystarczy pieluszka tetrowa, zakładana i ściągana z buzi malucha, by solidnie go rozśmieszyć. Rocznego szkraba wystarczy zachęcić do tego, by sam w ten sposób chował się i znajdował, a dwulatek chętnie skryje się za każdym napotkanym drzewem i będzie zachwycony, gdy głośno będziemy utyskiwać z powodu "zaginięcia" malca...
Zajęcia plastyczne.
O ile niemowlę raczej nie zainteresuje się działalnością artystyczną, to już półtoraroczny maluch przez chwilę może zajmie się rysowaniem, a przedszkolak zwykle jest zafascynowany wszystkim, co można ulepić, skleić, wyciąć i pokolorować. Nie musimy jednak pędzić do sklepu w celu zakupienia drogich farbek i profilowanych pędzelków. Zajrzyjmy do szafek kuchennych- rysowanie palcem po mące wysypanej na tackę pomaga koordynować narząd wzroku i działania manualne. Z kolei nasmarowana klejem kartka może posłużyć za "blejtram" do obrazków z kaszy manny, soczewicy czy różnych przypraw (nie używajmy w tym celu papryki ani pieprzu, bo mogą podrażnić błony śluzowe dziecka nawet długi czas po umyciu rączek). Na pewno świetnie pamiętamy także rzeźby z masy solnej- warto polepić figurki z dzieckiem i udowodnić, że nie trzeba wydawać góry pieniędzy na kolorowe zestawy ciastoliny, by dobrze się bawić.
Cienie.
Chyba każdy z nas pamięta z dzieciństwa "cieniowe teatrzyki". Jesienią i zimą, gdy wcześnie robi się ciemno, możemy w ten sposób rozbudzić fantazję także naszych maluchów. Dwuletni maluch zainteresuje się z pewnością zwierzątkami pokazywanymi za pomocą rąk na ścianie, być może będzie próbował sam ,,skonstruować” z paluszków pieski i kotki. Jeśli kłapiący zębami pies będzie zbyt sugestywny, dziecko może się nawet przestraszyć, warto zatem uprzedzić, że to tylko cienie i na pewno nikomu nic złego nie zrobią. Starsze dziecko może wraz z nami wymyślać różne historyjki i w ten sposób trenować wyobraźnię. Do tej zabawy warto zaangażować całą rodzinę- im więcej "postaci" w "teatrzyku", tym lepiej.
Kuchenne rewolucje.
Każda mama to zna: próbujemy zrobić obiad, ale maluch skutecznie nas od tego odciąga- a to chce pić, a to zamiatać w kuchni, a to pożyczyć talerz z porcelanowej zastawy. Jeśli dziecko osiągnęło już "słuszny wiek", tj. ok. dwa latka, mamy dwa sposoby, by sobie z nim poradzić- puścić mu bajkę albo zaprosić do wspólnego kucharzenia. Dziecko w tym wieku może robić w kuchni już na prawdę dużo, świetnie się przy tym bawiąc i ucząc. Oczywiście trudno mówić w tym przypadku o "pomocy", ale przynajmniej mamy szkraba na oku i jest to bardzo rozwojowa zabawa dla dziecka. A więc pozwólmy mu na panierowanie kotletów (wskazana kontrola ze względu na konieczność późniejszego sprzątania), wycieranie ściereczką tego, co się nachlapie, wrzucanie obranych warzyw do garnka, czy smarowanie kanapek (nóż plastikowy!) i układanie na nich plasterków sera, szynki, warzyw itd. Z biegiem czasu dziecku można pokazywać coraz więcej czynności. Ma to jeszcze jedną ważną zaletę: bywa, że niejadek zmienia się w prawdziwego smakosza, wszak trzeba spróbować tego, nad czym się tak ciężko napracowało!
dzieci bawią się w kuchni produktami spożywczymi

Gra w kolory.
Do tej zabawy dla dzieci też nie musimy gromadzić wielu drogich zabawek. Znajdźmy kilkanaście różnokolorowych przedmiotów (niech to jest cokolwiek- kubki, ręczniki, mydelniczki, kredki, pudełka...) i zacznijmy naukę kolorów. Grupujmy, łączmy i dzielmy, oczywiście zachęcając malca, by robił to samo. Przy okazji głośno liczmy i wymieniajmy, ile jest przedmiotów danego koloru, np. pięć żółtych rzeczy, dwie białe itd. Zabawa edukacyjna i łatwa do modyfikowania, dzięki czemu szybko się nie znudzi- zawsze możemy przecież wymieniać rekwizyty na inne.

© Rodzice.net | Linki | Kontakt | rss