Dlaczego nie bić?

szczęśliwa dziewczynka

Mamy ustawę zakazującą jakichkolwiek kar cielesnych. Mamy popularne akcje społeczne, nawołujące do zaprzestania stosowania jakiejkolwiek przemocy wobec dzieci. Mamy nowoczesne metody wychowawcze, które sugerują szkodliwość kar w ogóle - nie tylko fizycznych. I mamy dziecko, którego zachowanie doprowadza rodzica niekiedy do frustracji, agresji, poczucia bezradności. Zwolennicy "klapsów" twierdzą, że wychowanie nie jest bez nich możliwe, ponieważ żadna inna metoda nie jest w stanie nauczyć dziecka posłuszeństwa. Czy mają rację? Czy "nauka posłuszeństwa", dodajmy - ślepego, bo opartego na strachu przed bólem, jest najważniejsza w procesie kształtowania człowieka? Przedstawiamy argumenty za "niebiciem" - czyli dlaczego właściwie nie stosować "klapsów", skoro od pokoleń sposób ten nie wywoływał żadnych kontrowersji, a kary fizyczne były normą, nie tylko w domach, ale także w szkołach, przedszkolach, czy innych placówkach opieki i wypoczynku dzieci.

Strach

Dziecko, które wychowywane jest za pomocą kar cielesnych, stroni od zachowań niepożądanych, ponieważ boi się gniewu rodzica i fizycznego bólu, który ten mu zadaje. Strach ma natomiast niszczycielski wpływ na struktury mózgu dziecka, jego rozwój emocjonalny i intelektualny, w skrajnych przypadkach - także fizyczny. Dziecko, które się boi, jest zdominowane przez to właśnie uczucie, przez co inne (pozytywne) bodźce docierają do niego w mniejszym natężeniu. Nie potrafi się ono w pełni cieszyć, np. pobytem na placu zabaw, ponieważ obawia się, czy jego zachowanie jest odpowiednie. Zdarza się oczywiście, że dziecko ,,zapomina się” i np. pobrudzi w błocie, za co spotyka je "klaps" - wówczas to nieuzasadnione poczucie winy dominuje nad przeżyciami pozytywnymi. Nie zapominajmy także, że nikt nie stworzy prawdziwie głębokiej, ciepłej relacji z osobą, której się boi. Zatem więź rodzica z bitym dzieckiem jest znacznie osłabiona lub po prostu fikcyjna.

Nie zrozumie

Bite dziecko, nawet jeśli już dociera do niego, że "klapsa" dostało np. za celowe wylanie soku na obrus, nie zrozumie, co jest złego w danym zachowaniu. Nie pojmie, że mama jest zagniewana, ponieważ bardzo lubi czyste obrusy, nie przepada za czynnością prania, bo jest zmęczona i bolą ją ręce a potem nie ma siły poświęcać maluchowi czasu. Dziecko, które ucieka w kierunku ruchliwej ulicy i dostaje za to lanie, nie wie, że złość ojca wynika stąd, iż ono jest dla niego największym skarbem i tata drży z obawy, że mógłby go stracić pod kołami samochodu. Awanturujący się w sklepie trzylatek nie pojmie, że "lanie" jakie dostał za krzyki i szarpanie torby z zakupami sprawiły, że mama mocno się zawstydziła przed obserwującymi tę scenę ludźmi, bo obawia się oceny jej samej jako "złej matki" a dziecka jako "rozwydrzonego bachora". Zamiast bić, mówmy o uczuciach, jakich doznajemy na skutek określonych zachowań, a także ich konsekwencjach.

Rodzi agresję

Badania jasno wskazują na powiązania między stosowaniem wobec dzieci kar cielesnych a ich późniejszą skłonnością do agresji wobec rówieśników, dzieci młodszych i zwierząt, jak również przedmiotów, np. zabawek. Znamienne, że dziecko bite nie ma odwagi przeciwstawić się w żaden sposób osobnikowi silniejszemu fizycznie, z obawy oczywiście przed bolesną konsekwencją - uznaje bowiem "prawo dżungli", czyli że silniejszy ma rację. Dziecko, które dostaje "klapsy", nierzadko chce "karać" inne maluchy za zachowania, które jemu nie odpowiadają, nawet za odmienne zdanie na jakiś temat lub po prostu "wyładować" złość na słabszym osobniku. Maltretowanie zwierząt przez dzieci najczęściej dotyczy właśnie tych, które same są bite, upokarzane bądź skrajnie wychowawczo zaniedbane.

Znika wiara w siebie

Dziecko doświadczające przemocy, zawsze ma obniżone poczucie własnej wartości. Rodzi to frustracje już w dzieciństwie. Dziecko, któremu brakuje wiary w siebie, najczęściej jest wycofane, onieśmielone, ciche, samotne. Są jednak dzieci reagujące w sposób odmienny: na wszelki sposób usiłują udowodnić swoje zalety, źle znoszą porażki, muszą być we wszystkim najlepsze, nie potrafią przegrywać nawet w zabawie. Osoba, która w dzieciństwie była wychowywana za pomocą kar cielesnych, w dorosłym życiu często nie potrafi wykorzystać wszystkich swoich możliwości, nie wierzy w ich istnienie. Uważa, że zawsze może znaleźć się ktoś lepszy, mądrzejszy, ktoś, kto skrzywdzi ją, gdy będzie miał ku temu jakikolwiek powód. Obawiają się oceny ze strony innych ludzi, więc unikają sytuacji, gdzie mogłoby do niej dojść. Akcentują swoje słabe strony, zupełnie pomijając te silne. Bardzo często odczucia te i myśli nie wychodzą poza sferę podświadomości. Człowiek taki zastanawia się, dlaczego w żadnej ze sfer życia nie potrafi odnaleźć spełnienia. Zarówno bowiem praca, jak i czas wolny i życie osobiste, naznaczone są u niego przykrymi doświadczeniami, kiedy bez sensownego uzasadnienia musiał poddawać się upokarzającym karom przez osobą, która powinna go kochać i chronić.

Miłość to ból

Rodzic, bijąc dziecko, uczy je, że gdy się kogoś kocha, można zadawać mu ból. Wiadomo bowiem, że rodzice w przeważającej większości kochają swoje dzieci - z tym nikt nie polemizuje. Kiedy jednak mama czy tata wymierza dziecku ,,klapsa”, to jakby mówili: ,,Kocham cię tylko gdy jesteś cicho, nie uciekasz, ładnie się uśmiechasz i myjesz zęby” , a tak przecież nie jest. W dorosłym życiu bita w dzieciństwie osoba łatwiej poddaje się przemocy lub ją stosuje. Bite żony i bijący mężowie (czy na odwrót, co przecież także się zdarza), deklarujący jednocześnie miłość wobec współmałżonka to właśnie krzywdzone niegdyś dzieci, które nauczono, że nie ma miłości bez zadawania bólu.

Brak argumentów - można uderzyć

Gdy rodzic nie potrafi wytłumaczyć dziecku niestosowności jego zachowania lub po prostu nie chce mu się wysilić w tym kierunku, bije. Dziecko uczy się, że gdy brakuje w dyskusji rzeczowych argumentów, rację ma ten, kto posiada przewagę fizyczną. Jest niemal pewne, że gdy tylko znajdzie się w sytuacji podobnej z "przeciwnikiem", nad którym będzie miał tę przewagę, użyje bicia do przeforsowania swojej racji. W dzieciństwie spowoduje to niemożność nawiązania przyjaźni - inne dzieci będą się go bały lub uznają za niesympatycznego, agresywnego, nieprzewidywalnego. Zamiast bicia, uczmy dziecko negocjacji, empatii, zainteresowania sprawami drugiego człowieka. To na pewno bardziej mu się przyda w kontaktach z innymi, na których opiera się właściwie całe dorosłe życie.

Autor: Maria Block

Mama dwójki dzieci. Prowadzi blog MamaNaPuszczy.pl

Kary - konieczny element wychowania?

© Rodzice.net | Linki | Kontakt | rss kropka czerwona